Jak radzić sobie z wymówką jutro będę mieć więcej czasu?

Dzisiaj już jest trochę za późno. Z resztą jestem już zmęczony. I śpiący. Jutro mam wolne, to dzisiaj już się nie uczę. Jutro będę mieć więcej czasu na naukę. czas

Przekładasz naukę (lub cokolwiek innego masz do zrobienia) na jutro, bo jak się wyśpisz i odpoczniesz, to szybciej się z tym uporasz. Z resztą jutro nie masz zajęć/pracy, więc będziesz miał cały dzień, żeby się tym na spokojnie zająć, a nie dzisiaj w pośpiechu.

Jest plan. Jeden odcinek serialu i kładziesz się wcześniej. W końcu się wyśpisz. Wstaniesz rano i ze wszystkim się wyrobisz na czas. Ale wiadomo jak to bywa – serial Cię wciągnął, oglądanie przedłużyło się do drugiej w nocy. Rano wyłączasz budzik, bo skoro masz dzisiaj wolne, to pasowałoby się wyspać, zwłaszcza, że tak późno się położyłeś (ale było warto dokończyć sezon – działo się). Wstajesz po dwunastej, prysznic, jakieś śniadanko. Odpalasz fejsa do śniadania, włączasz youtuba, sprawdzasz pocztę. Standardowy poranny rytuał. Pogoda za oknem taka sobie, więc nie możesz się rozbudzić i zacząć normalnie funkcjonować, zanim nie wypijesz porannej kawki. Ale dopiero co zjadłeś, więc chwilę trzeba poczekać, aż się jedzenie w żołądku ułoży. Więc kontynuujesz przeglądanie internetów.

Kawka. Po porządnej dawce kofeiny będziesz mógł w końcu zabrać się za naukę. Ale najpierw kibelek (wiadomo jak to po kawie). Kontemplując na tronie uświadamiasz sobie, że nie masz z czego się uczyć, bo nie chodziłeś na wykłady. Piszesz więc do kogoś, żeby Ci wysłał notatki. Czekasz.

Odpowiedź. Wyślę Ci notatki jak wrócę, za jakieś półtorej godziny. Do tego czasu jesteś wolny. No bo co masz robić, skoro nie wiesz nawet czego się uczyć. Odpoczywasz więc przed nauką. Jak się już zaczniesz uczyć, to dobrze by było, żeby nic Ci nie przeszkadzało. A pewnie zrobisz się głodny. Więc postanawiasz w tym czasie zrobić zakupy.

Po drodze do Kerfa czy Biedry wpadasz na dawnego kumpla z czasów liceum. Ile to czasu się nie widzieliście. Od słowa do słowa, a tu już prawie osiemnasta. „Spadam się uczyć” – mówisz i żegnasz się z kolegą. Jeszcze tylko szybkie zakupy i zaczynasz naukę.

Po powrocie do domu stwierdzasz, że jesteś głodny i przed nauką musisz coś zjeść. Z nauką Ci trochę zejdzie, więc postanawiasz zjeść coś porządnego. Bierzesz się za gotowanie obiadu, zwłaszcza, że dopiero wróciłeś z zakupów. Mistrzem kuchni nie jesteś, ale spaghetti chyba każdy student potrafi przyrządzić. Całkiem smaczne. Ale się najadłeś. Aż do przesady. Trzeba trochę odpocząć, bo z pełnym żołądkiem nie da się uczyć. To jeden odcinek serialu i bierzesz się do pracy.

Napisy końcowe. Patrzysz na zegarek. Parę minut po ósmej. Trochę już za późno na naukę. „Jutro będę miał więcej czasu” – myślisz i włączasz kolejny odcinek serialu.

Brzmi znajomo? Nie potrafimy przewidzieć przyszłości. Nie wiemy co się wydarzy jutro, za tydzień czy za miesiąc. Skąd pewność, że jutro będziemy mieć więcej czasu na naukę, będziemy mieć więcej siły do pracy, albo będziemy mniej zmęczeni?

Wiele rzeczy może pokrzyżować Twoje plany. Możesz zaspać, źle się czuć, zagadać się na mieście, utknąć w korku, zostać w pracy po godzinach, może Ci wypaść jakaś pilna sprawa lub spotkanie. Pamiętaj o tym, gdy będziesz chciał coś odłożyć na jutro, bo dziś jest już za późno, albo jesteś już zmęczony.

Reklamy

27 responses to “Jak radzić sobie z wymówką jutro będę mieć więcej czasu?

  1. coś w tym jest… pamiętam swoje przygotowania do nauki z czasów studiów. Cały rytuał. Łącznie z posprzątaniem biurka, zrobieniem kawy, ułożeniem długopisów… 😉 ooooo te czasy

    • Też zawsze miałem taki rytuał, musiałem się upewnić, że wszystko zrobione i nic nie będzie mnie rozpraszać. A później się okazywało, że już za późno na naukę – ale przynajmniej porządek miałęm 😀

  2. A ja jestem świrem i w życiu nie miałam takich problemów. U mnie jest wręcz odwrotnie: zrobię co musi być zrobione, a potem zjem. I tak nie jem pół dnia.

    • W myśl zasady najpierw obowiązki później przyjemności? Ja za najtrudniejsze rzeczy wolę zabierać się z samego rana, póki jeszcze starcza mi siły woli 🙂

      • Dokładnie tak. Nie umiem czerpać z niczego przyjemności, jeśli coś nade mną wisi 😉

      • A w jaki sposób ustalasz priorytety, w sensie jak rozdzielasz, że to muszę zrobić przed nauką powiedzmy, a to może poczekać?

  3. Nauki nie odkładałam w ten sposób, pracy też. Raczej zdarza mi się gromadzić na później jakieś ciekawe artykuły, które zapisuję, a później brakuje mi czasu, jak nie przeczytam od razu. Zresztą doba dla mnie jest za krótka i zazwyczaj brakuje mi czasu. Nie tylko z mojej winy.

    • Też tak czasami mam, że chcę zrobić jak najwięcej i nakładam na siebie wiele obowiązków. Ale w myśl zasady Pareto warto skupić się na tych konkretnych czynnościach, które przyniosą najwięcej rezultatów. Dlatego zawsze zadaję sobie pytanie „Czy to mnie przybliży do celu”? No ale wiadomo, jesteśmy tylko ludźmi

      • Zawsze mówię sobie, że jeszcze jest na coś czas, a później on mija i znów jest tak jak zawsze.

  4. Skąd ja to znam. 😉 Zdarza się – szczególnie jak człowiek wie, że może sobie odpuścić. Paradoksalnie, im więcej trzeba zrobić, tym szybciej się to robi. 😉 Co tam jeden kolos, ale już 5 to różnica. 😉 Poza tym inaczej się pracuje na własny rachunek, a inaczej jak jesteś trybikiem w machinie – i od Twojej pracy zależy praca innych.

  5. To mi przypomina prawo Parkinsona mówiące, że praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie. Jeśli masz jeden dzień na nauczenie się do jednego kolosa, to nauka zajmie Ci cały dzień. Jeśli natomiast masz jeden dzień na nauczenie się do pięciu kolosów, to nauka też zajmie Ci jeden dzień.

    • I w tym jest sporo prawdy. Istnieją 2 wyjścia – albo planuj mało i bądź przygotowany, że nie zrobisz nic albo planuj wiele, czego nie zdążysz w ciągu 24 godz., bo nawet jeśli nie zdążysz ze wszystkim, to zrobisz więcej niż planując mniej. Albo wyjście trzecie (dla beztroskich i artystycznych dusz) – nie planuj nic i ciesz się z tego, co dzień przyniesie. 😉

      • To drugie rozwiązanie jest najbardziej konstruktywne, chociaż to trzecie najbardziej do mnie przemawia. I jak tu znaleźć równowagę?

  6. Jeżeli nie mam bata nad głową pt. „egzamin za tydzień”, to za nic nie jestem w stanie się zabrac do roboty, a i tak uczę się najwyżej pół godziny…. Tygodniowo. I tym sposobem zdałam maturę lepiej niż większość mojej klasy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s