Tatuaż słoneczny #sunburnart.

W końcu słoneczny weekend (przynajmniej w Krakowie). Na zewnątrz wyszły spragnione smażingu na Słońcu masy. Wraz z wysokimi temperaturami nadeszły nowe trendy. Doczekały się nawet specjalnego hasztaga #sunburnart.

sunburn-artfot. Twitter

Słoneczny tatuaż, bo o nim mowa, to nowy pomysł na lato. Wystarczy tylko narysować kremem z filtrem wzorek, który chcemy mieć na ciele i poleżeć trochę na Słońcu. Tam, gdzie nałożyliśmy krem skóra będzie jaśniejsza. Efekt – jak na zdjęciu. Który Wam się najbardziej podoba?

Ten trend powstał oczywiście w Stanach Zjednoczonych (bo gdzieżby indziej?), ale pewnie niedługo dotrze również do Polski. Eksperci ostrzegają, że opalanie się bez żadnego kremu z filtrem jest niebezpieczne i może być powodem raka skóry i innych schorzeń. Mnie jednak zastanawia trochę inna sprawa… Czemu właściwie ludzie to robią?

Pierwsza rzecz, jaka przyszła mi do głowy – ludzie ozdabiają swoje ciało, żeby było ładniejsze – logiczne? Przekonanie „nie podoba mi się moje ciało” może mieć konstruktywne i destruktywne następstwa. Dla jednych może stać się motywacją do diety i ćwiczeń, żeby podobać się partnerowi, partnerce i sobie samej, samemu. I moim zdaniem to jest dobre. I to jest potrzebne. Jednak dla drugich może stać się powodem kompleksów i depresji.

I tu pojawia się inne pytanie: jak daleko jeszcze posuną się ludzie, żeby podobać się innym? Niby to tylko niewinny wzorek na skórze, który zniknie za jakiś czas wraz z opalenizną… Ale czy warto ryzykować raka skóry, żeby się komuś podobać, być modnym, być trendy? Czy w dzisiejszych czasach ludzie są na tyle próżni, że wolą zniszczyć swoje zdrowie, niż ruszyć tyłek, zacząć ćwiczyć i dbać o sylwetkę?

Nikt nie jest idealny. Bo nie musi. Ty też nie musisz. Więc pokochaj siebie taką/ takiego, jaki/ jaka jesteś. Jeśli Ty siebie nie pokochasz, to nikt tego nie zrobi. Zaakceptuj to, że masz wady, ponieważ każdy człowiek je ma, ale nie akceptuj samych wad. Pogódź się z faktem, że masz za grube uda, za duży brzuszek czy tyłek, bo od siedzenia przed kompem i wcinania słodyczy albo picia piwka mięśnie same nie rosną. Ale nie gódź się na to, żeby tak było zawsze. Twoje ciało jest wynikiem Twoich wcześniejszych wyborów – o braku ruchu, o złej diecie. Dlatego dokonaj innego wyboru – że będziesz się ruszać, uprawiać sport, zdrowo odżywiać. Przeciętni ludzi idą na łatwiznę i robią sobie słoneczne tatuaże, które na chwilę zagłuszają wyrzuty sumienia. Chcesz być jednym z nich?

A Wy jak myślicie czemu ludzie robią sobie słoneczne tatuaże? Spotkaliście się już z kimś, kto ma taki tatuaż? Co doradzilibyście komuś, kto ma problemy z zaakceptowaniem swojego wyglądu?

P.S. Jak myślicie jaki będzie nowy trend na jesień? Brody w kolorze spadających liści?  Piszcie swoje propozycje w komentarzach. 

Reklamy

26 responses to “Tatuaż słoneczny #sunburnart.

  1. Nie spotkałam jeszcze nikogo z takim tatuażem. Bardziej jakoś byłabym za tatuażem z henny (henną?). Te słoneczne, a właściwie droga, którą do nich prowadzi, czyli opalanie bez żadnej ochrony skóry to nie jest najszczęśliwszy pomysł. Ale skoro powstało to w Stanach, to nie spodziewam się niczego mądrego (z całym szacunkiem dla Amerykanów). Drugą głupotą jest według mnie używanie antyperspirantów na całe ciało. Niby to fajne, bo w taką pogodę, jak dziś w Krakowie, można nie wyglądać, jak prosto spod prysznica, ale czy aż tak zależy ludziom na wyglądzie, żeby zapomnieć o zdrowiu? Trzeba pamiętać, że pocenie się, to naturalny sposób organizmu na regulację temperatury. Co może się stać, kiedy woda jest blokowana w zewnątrz ciała, to już raczej nikogo nie interesuje. Dużo krzywdy ludzie są w stanie sobie zrobić dla urody. Ja w pewnym momencie życia też… Ale już mi przeszło 🙂 Co do akceptacji siebie… Różnie bywa.

    • Każdy chyba przechodził przez taki okres. Każdy kiedyś chyba chciał przypodobać się rówieśnikom, należeć do grupy, stać się „jednym z nich”. Ja też tak miałem. Ale na szczęście teraz wiem, że trud, który bym włożył z zmianę siebie i dopasowanie się do grupy lepiej włożyć w szukanie takiej, do której już pasujesz (albo ona pasuje Tobie).

      • Racja, energię można spożytkować na poszukiwania. Gorzej, jak już się kogoś takiego znalazło i nie można z tą osoba być razem. Inna sprawa to taka, że moim zdaniem lepiej być kimś, kogo inni naśladują, a nie samemu naśladować. Nie lubię naśladować innych, mam własne pomysły, zdarzyło się nawet parę razy, że to ode mnie podpatrzali inni i naśladowali mnie. Było to fajne, ale do pewnego momentu.
        A energię chciałabym móc wykorzystać w czymś, co jest na obecną chwilę dla mnie nieosiągalne (i nie chodzi o sprawy poruszane na moim blogu).

      • Mi już nawet przeszła ochota na to, żeby ktoś mnie naśladował. Jasne – chcę żyć tak, żeby jak ktoś na mnie spojrzy, to pomyślał „ej, gdybym miał kogoś naśladować, to mógłbym naśladować tego gościa”, ale nie jest to już mój cel.

  2. Ludzkie pomysły nigdy nie przestaną mnie zadziwiać. Zgadzam się z fragmentem „Zaakceptuj to, że masz wady, ponieważ każdy człowiek je ma, ale nie akceptuj samych wad.”, w końcu ważne jest aby być szczęśliwym samemu z sobą ale i mieć świadomość swoich wszystkich nawyków i chęci zmiany tych ‚niewłaściwych’.
    Przyjemnie i subtelnie inspirujesz, pozdrawiam 🙂

    • Dziękuję za dobre słowo – to wiele dla mnie znaczy.
      Co do akceptacji samego siebie – bez tego niemożliwe są żadne trwałe zmiany. Jeśli będziemy robić coś pod presją „muszę to zmienić”, to będziemy sabotować swoje działania. Jeśli podejdziemy do tematu zmian w naszym życiu na zasadzie „chcę to zmienić”, będzie nam łatwiej.

  3. #sunburnart nie ma nic wspólnego z dążeniem do pięknego ciała.
    To po prostu głupie. Ludzie od wieków robią głupie rzeczy i jakoś udaje nam się przeżyć kolejny „cywilizowany” dzień.
    Głupia moda, nic więcej. Tak samo jak Kylie Jenner Challenge czy Game of 72.

    • Faktycznie coś w tym jest – im bardziej nasza cywilizacja się rozwija, tym bardziej zwariowane pomysły ludziom przychodzą do głowy.

      • Rozwój? OK.
        Zwariowane pomysły? OK.
        Głupota? Nie OK.
        Musimy nauczyć się to rozróżniać.

      • I właśnie o to chodzi – o wiedzę, które granice wolno nam przekraczać, a od których trzymać się z daleka.

  4. To ewidentnie ciekawostka, a nie trend. Sezon ogorkowy w pelni. Nie spodziewam sie ogromnej rzeszy nasladowcow. Ale upiekszanie/ozdabianie swojego ciala, bez wgledu na to, czy mamy do niego jakies zastrzezenia czy nie, jest zwyczajnie wpisane w kazda kulture, jak swiat dlugi i szeroki. I fajnie, bo swiat jest przez to kolorowy. Nie wszystko jest jednak dla kazdego. Choc tatuaze Maorysow sa piekne, sam raczej nie zdecydowalbym sie na taki zabieg:-)

    • Kwestie kulturowe pominąłem, ponieważ rytualne ozdabianie ciała to zupełnie coś innego.

  5. a to pierwsze słyszę , bo z tego co wiem teraz trend jest na metaliczne tatuaże….Trend który za oceanem pojawił się 2 lata temu ….U nas jak zwykle „skrojony” , bo nie ma trendu na tatuaż naklejany (zresztą jak metaliczny) jakby malowany akwarelami , tzw. ” Watercolor Tattoos” ….
    Teraz jest za późno , ale poszukam , sklepu gdzie można było nabyć , jak i samemu wgrać jpg. – i poddać druku

  6. Nie wierzę, że to faktycznie jest trendem i ludzie chwalą się tym publicznie 😉 Od zawsze mocna opalenizna świadczyła o niższym statusie społecznym. Ale nie wracając do tak odległych czasów, przecież to po prostu niszczy nam skórę I WYGLĄDA ŹLE!

    Nie rozumiem dzisiejszego świata. Pozostało się z niego śmiać, skoro zrozumienie go to za trudne zadanie 🙂

    • Kiedyś może faktycznie opalenizna świadczyła o tym, że ktoś pracuje w polu, ale teraz opalenizna świadczy zupełnie o czymś innym. Co myślisz, kiedy mijasz opaloną osobę? Ja, że albo była na solarium, albo na wakacjach w ciepłych krajach 🙂

      • pięknie jeszczę lieterówkę wyżej zrobiłam 🙂 właśnie widzę i już przepraszam… a co do wzorów chyba gdzieś w sieci zauważyłam jakiegoś ,,kwiatka” i wyglądało to faktycznie ładnie. Aczkolwiek dalej nie uważam tego za rozsądne. Słońce w nadmiarze szkodzi. Jak wszystko.

      • Tu oczywiście masz rację, ale jak myślisz czemu ludzie decydują się na takie tatuaże?

      • Moda. Widzimisię. Pewnie część z nich wychodzi z założenia, że skoro i tak ma zamiar nabrać ,,niezłej” opalenizny to przy okazji może sobie zafundować taki tatuaż. Wygodniejsze to niż wstrzykiwanie tuszu pod skórę. No i akurat na jeden zeson. Aż zejdzie opalenizna. Więc czemu nie…
        Ale dalej obstaje przy swoim, że co z dużo to nie zdrowo.

      • Bezapelacyjnie masz rację, że co za dużo, to niezdrowo. A Ty kiedyś dałaś się ponieść chwilowym trendom?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s